W 2025 roku jednym z najszybciej rosnących zagrożeń w cyberbezpieczeństwie stały się oszustwa oparte na podrobionym głosie, które uderzają głównie w działy finansowe firm, a ich skuteczność polega na tym, że nie wymagają żadnego włamania do systemów ani infekowania komputerów. Przestępcy wykorzystują ogólnodostępne nagrania głosu prezesa, dyrektora lub właściciela firmy, na przykład z wywiadów, prezentacji lub krótkich filmów publikowanych w internecie, a następnie tworzą realistyczną imitację mowy, która brzmi niemal identycznie jak oryginał. Taki fałszywy głos jest wykorzystywany w krótkiej rozmowie telefonicznej, prowadzonej w starannie wybranym momencie, często pod koniec dnia pracy albo w trakcie chaosu organizacyjnego, gdy pracownik ma mniejszą skłonność do weryfikowania poleceń. Oszust dzwoni, mówi spokojnie i pewnie, przedstawia się jako przełożony i wydaje pilne polecenie wykonania przelewu, tłumacząc, że sprawa jest poufna i nie może być teraz omawiana szczegółowo, co skutecznie blokuje naturalną chęć zadawania pytań. Najnowsze przypadki z ostatnich miesięcy pokazują, że rozmowy trwają często mniej niż minutę, a ich siła nie leży w skomplikowanej historii, lecz w zaufaniu do znajomego głosu, który brzmi dokładnie tak, jak podczas codziennych rozmów służbowych. Co szczególnie niebezpieczne, fałszywy głos potrafi reagować na odpowiedzi rozmówcy, odpowiadać na wątpliwości i dostosowywać ton wypowiedzi, co sprawia, że pracownik nie czuje, że uczestniczy w oszustwie, lecz w rutynowym poleceniu służbowym. W wielu firmach telefon nadal traktowany jest jako wiarygodne źródło poleceń, znacznie bardziej zaufane niż wiadomość e-mail, co w praktyce oznacza, że całe zabezpieczenia informatyczne można ominąć jedną rozmową. Specjaliści od bezpieczeństwa podkreślają, że problemem nie jest sama technologia podrobionego głosu, lecz brak jasnych procedur potwierdzania dyspozycji finansowych, ponieważ w wielu organizacjach wciąż nie obowiązuje zasada sprawdzania takich poleceń innym kanałem komunikacji. Dopóki firmy nie nauczą się traktować głosu z taką samą ostrożnością jak podejrzanego załącznika lub linku, oszustwa tego typu będą się nasilać, a cyberbezpieczeństwo coraz częściej będzie przegrywać nie z hakerami, lecz z perfekcyjnie odegraną rozmową telefoniczną.



